autorka: Anna Cymer

Ściana Wschodnia – kompleks zabudowy ciągnący się wzdłuż wschodniej pierzei ulicy Marszałkowskiej, od Alej Jerozolimskich do ulicy Świętokrzyskiej był jedynym zrealizowanym po wojnie w Warszawie spójnym i całościowym projektem urbanistycznym, skalą i funkcją dopasowanym do śródmiejskiego charakteru tej okolicy. Dziś sukcesywnie niszczony i zmieniany stracił swój pierwotny wygląd, nadany mu przez wybitnych architektów.

 Pasaż Śródmiejski, fot. Krzysztof Jabłoński/NACPasaż Śródmiejski, fot. Krzysztof Jabłoński/NAC

Pierwsze kompleksowe wizje dla tego terenu powstawać zaczęły jeszcze w czasie wojny, później Biuro Odbudowy Stolicy lokowało tu wielkomiejskie „city”. W 1953 roku opublikowane zostały nowe – zgodne z obowiązującą wówczas doktryną socrealizmu - wytyczne co do wyglądu tej okolicy. „Zadaniem opracowania jest znalezienie takiego wyrazu architektonicznego dla zespołu budynków wzdłuż wschodniej ściany ulicy Marszałkowskiej (…), dzięki któremu zespół ten wraz z otaczającą zabudową reszty ścian placu Stalina stanowiłby integralne wnętrze głównego placu Warszawy, zharmonizowane z dominantą tego wnętrza – Pałacem Kultury i Nauki im. J. Stalina” - pisał Józef Sigalin w swoim czterotomowym dziele „ Warszawa 1944-1980. Z archiwum architekta”. Wzdłuż Marszałkowskiej planowano monumentalną, paradną zabudowę z gmachami użyteczności publicznej; istniały propozycje wybudowania tu ratusza oraz biur i urzędów, stylistycznie korespondujących z Pałacem Kultury i Nauki. Niedługo później ideologia socrealistyczna przestała jednak obowiązywać, a projekty zostały zmienione. W lipcu 1957 roku rząd zatwierdził Plan Generalny Warszawy, w którym uwzględniona była nowa zabudowa wschodniej pierzei Marszałkowskiej, a już w kolejnym roku rozstrzygnięto ogólnopolski konkurs architektoniczny na zabudowę tego rejonu. Spośród zgłoszonych wówczas projektów do realizacji przeznaczono ten, przygotowany przez zespół pod kierownictwem Zbigniewa Karpińskiego. W 1960 roku ruszyła budowa dużego, wielofunkcyjnego kompleksu wielkomiejskiej zabudowy, jakiej do tej pory brakowało w Warszawie.

 Ściana Wschodnia, lata 60., źródło: skyscrapercity.comŚciana Wschodnia, lata 60., źródło: skyscrapercity.com

Urbanistyczny majstersztyk

Ściana Wschodnia składała się z wielu elementów, zróżnicowanych pod względem skali i wysokości, ustawionych w kilku planach i perspektywach. To dzięki temu tworzyła całość, która choć skalą odpowiadała wielkomiejskim aspiracjom, oferowała też przestrzenie kameralne i nieprzytłaczające. To właśnie czyniło owo założenie wyjątkowym: doskonałe dopasowanie zaplanowanych obiektów zarówno do skali centrum dużego miasta, a zarazem do skali człowieka, pieszego użytkownika. Ściana Wschodnia była urbanistycznym majstersztykiem, w którym udało się pogodzić pozornie sprzeczne pomysły – budowy efektownego formą i skalą „city” oraz miejsca, w którym dobrze czuje się każdy użytkownik miasta i które każdemu coś oferuje. Zespół Karpińskiego budynkom nadał formy modernistyczne. Nieprzypadkowo – po odwilży 1956 roku znów wróciły one do łask, znów uznano je za odpowiednie dla rozwijającego się miasta i nowoczesne. Miały jeszcze jedną zaletę – były przeciwieństwem socrealizmu. Józef Sigalin w trzecim tomie wspomnień „ Warszawa 1944-1980. Z archiwum architekta” pisze: „Powstała ona [Ściana Wschodnia] , i tak została powszechnie przyjęta, jako „antysymbol” Pałacu Kultury i Nauki i MDM i w ogóle minionego – jak się wówczas nam zdawało – okresu. Kontrast, a nie zalecane ongiś „podporządkowanie architekturze PKiN”, i właśnie dlatego – harmonia przestrzenna”. Ściana Wschodnia – to wyważona kompozycja zróżnicowanych elementów. Pierwszy rząd zabudowy stanowiły trzy trzykondygnacyjne domy towarowe, szklane „pudła” o podciętych przyziemiach. W drugim rzędzie, równolegle do nich stał kompleks skomponowany z ustawionych na przemian 25- i 11-kondygnacyjnych budynków mieszkalnych (elewacje tych najwyższych obłożono aluminiowymi panelami, co nadało im nieco futurystycznego charakteru). Pomiędzy pierwszym a drugim rzędem zabudowy powstał pasaż, choć otoczony zabudową o dużej skali zachowujący przyjazny pieszym charakter, wypełniony starannie dobraną małą architekturą. Ścianę Wschodnią uzupełniły budynki o formach urozmaicających zabudowę i uzupełniających jej funkcje. W sąsiedztwie pieszego pasażu powstał więc lekki, dwukondygnacyjny pawilon z barem Zodiak i kawiarnią z tarasem, a także wolnostojący gmach kina „Relax”. Dopełnieniem całości były obiekty ustawione na krańcach, domykające całe założenie. I tak przy skrzyżowaniu ze Świętokrzyską stanął dom handlowy Sezam o mniejszych od frontowej zabudowy gabarytach, ale nieco cięższej bryle; strony Alej Jerozolimskich architekci przewidzieli zaś rozluźnienie zabudowy, zaprojektowali więc plac, którego tło stanowi kilkunastokondygnacyjny biurowiec „Universal”, a centralne miejsce zajmuje okrągły pawilon o pogrążonym dachu i charakterystycznym, zygzakowatym gzymsie – Rotunda PKO.

Bar Zodiak, 1972, źródło: nudnepocztówki.plBar Zodiak, 1972, źródło: nudnepocztówki.pl

 „Na mój projekt złożyła się suma mych dotychczasowych doświadczeń. Zafrapował mnie temat, jako zupełnie nowa koncepcja – chodziło mi o to, aby nie robić parawanowej ściany i nie przerywać istniejącego układu ulic, żeby komponować dwa plany. I trzecia – najtrudniejsza rzecz – to ta uliczka dla pieszych za Ścianą. Pomysł pasażu przy arterii, tak jak przy Valclawskich Namesti. Chciałem przede wszystkim uzyskać jednorodność i dużą skalę pierwszego planu, a kameralną skalę wnętrz zapleczowych. To nie było łatwe” - tak na łamach magazynu „Architektura” o swoim projekcie w 1969 roku pisał Zbigniew Karpiński. Zespół tak zróżnicowanej zabudowy, układający się w kilku planach - jakby trójwymiarowy, został wpisany w istniejącą siatkę ulic, układ budynków dopasowano do ich biegu. By powstała Ściana Wschodnia rozebrane i wywiezione zostały ruiny kamienic, które stały w tym miejscu od czasu wojny. Zachowano, wpisując w układ nowej zabudowy tylko jeden budynek – wzniesioną w latach 1948-50 według projektu Bohdana Lacherta siedzibę banku, ze względu na kształt ażurowych balustrad na fasadzie nazywaną „domem pod sedesami” (gmach zbudowano wykorzystując zachowane dolne kondygnacje neorenesansowego Domu Towarzystwa Ubezpieczeniowego „Rosja”).

Centrotwórcza rola

„Ściana Wschodnia” jest (a raczej była) – obok wizji zabudowy centrum Katowic – najważniejszym miastotwórczym projektem o wielkomiejskim charakterze, zrealizowanym w PRL. O ile jednak w Katowicach zaplanowano zbiór rozstawionych po obu stronach szerokiej arterii budynków o dużej skali, o tyle Ściana Wschodnia miała dużo bardziej zwarty i bardziej zorientowany na pieszych charakter. Bardzo często porównuje się ją z planem powojennej zabudowy zrujnowanego historycznego centrum Rotterdamu. I tam w miejscu gruzów dawnych kamienic powstał biurowo- handlowo-mieszkalny kompleks, w którym śródmiejska zabudowa odpowiadała skali pieszego. To podobieństwo widział Jerzy Hryniewiecki. W 1969 roku na łamach „Architektury” ten architekt i krytyk pisał: „Jakie są realizacje na świecie, które możemy zestawić z nowym centrum Warszawy? Każdemu nasuną się dwa skojarzenia: Rotterdam i Sztokholm. Naturalnie, każdy z tych dwóch obiektów urbanistycznych powstał w innych warunkach. Rotterdam, wzniesiony na ruinach wojennych, Sztokholm jako konieczność przywrócenia normalnego rozwoju szybko rosnącej stolicy jednego z najbogatszych krajów świata. Ale istnieją też cechy wspólne – to problem stworzenia oazy ruchu pieszego, spokojnego wnętrza życia i handlu, przy największym węźle komunikacyjnym miasta”. Jerzy Hryniewiecki, będący w czasach, gdy Ściana Wschodnia powstawała, swoistym autorytetem i jednym z bardziej cenionych krytyków architektury wielokrotnie chwalił realizację Karpińskiego – zarówno jej lokalizację, centrotwórczą rolę, jak i formę urbanistyczną i architektoniczną. W 1966 roku pisał w „Architekturze”: „(...) pomiędzy już „zamieszkanym” śródmieściem drobnego handlu i usług a Pałacem Kultury i Nauki – kombinatem rozrywki, kultury i rekreacji, musiała urodzić się spinająca je klamra brakujących urządzeń wielkiego handlu, scentralizowanych usług, pracy, no i mieszkania, zwłaszcza dla tych, którzy są niezbędni dla obsługi tego wielkiego i nowego centrum, jaki dla tych, którzy ciszę, zdrowie i szeroki oddech wolą zastąpić tętnem życia i w głównym węźle i splocie spraw”. Słowa Hryniewieckiego potwierdziła praktyka: przez dekady Ściana Wschodnia była tętniącym życiem centrum miasta, „city”, przestrzennym punktem odniesienia, miejscem orientacyjnym i dla mieszkańców, i dla przyjezdnych .

 Pasaż Śródmiejski (ob. Pasaż Wiecha) w latach 70. i obecnie, fot. Mateusz M. Opasiński/2016 Pasaż Śródmiejski (ob. Pasaż Wiecha) w latach 70. i obecnie, fot. Mateusz M. Opasiński/2016

Ściana płaczu

Dziś Ściana Wschodnia w swoim pierwotnym kształcie już nie istnieje - nie udało jej się na czas otoczyć stosowną ochroną i ta wysublimowana, precyzyjnie skomponowana, bardzo nowoczesna struktura została bezpowrotnie zniszczona. Największym błędem było jej rozczłonkowanie – każdy z budynków zaczęto traktować jako osobny byt, zupełnie zapominając o tym, że w wizji Karpińskiego najdrobniejszy element tej kompozycji pełnił bardzo ważną rolę i funkcję i dopiero wszystkie te „klocki” razem tworzyły tę wyjątkową przestrzeń. W XXI wieku handlowe budynki pierwszego rzędu zabudowy (dawne Domy Towarowe „Centrum”) nadbudowano – co w skali dewastacji całego założenia wydaje się najmniejszym jego zaburzeniem. Lekki, przeszklony Bar Zodiak zamienił się w zabudowany tablicami reklamowymi fast-food, zniknęła kawiarnia z tarasem (w jej miejsce władze Warszawy i SARP budują obecnie pawilon, który ma służyć przede wszystkim promowaniu nowych inwestycji w stolicy). Pasaż pomiędzy pierwszym a drugim szeregiem zabudowy przeszedł skandaliczny remont: kameralną, wyjątkowo przyjazną ludziom (kiedyś zawsze tłoczną) przestrzeń zamieniono w przeskalowany, zimny, betonowo-kamienny kanion, przez który piesi najwyżej szybko przemykają. Sezam rozebrano – został sprzedany deweloperowi, który stawia już w tym miejscu nowy biurowiec, ani formą, ani skalą nie odpowiadający starannie przemyślanej koncepcji Karpińskiego. Rozebrano „Universal” - i jego zastąpi wysokościowiec nijak się mający do ustalonej w latach 60. gry brył – ich wielkości i proporcji. Także Rotunda – najbardziej charakterystyczny element „Ściany Wschodniej”, obok Pałacu Kultury i Nauki najbardziej rozpoznawalny budynek z Warszawie zniknęła – ma ją zastąpić nowy, ale bardzo podobny budynek. Czy tak się stanie – dowiemy się w 2020 roku, kiedy ma powstać. Puste od lat Kino „Relax” także przeznaczono do rozbiórki – projekty gmachów, które mają go zastąpić bywają różne, ale wszystkie stoją w opozycji względem idei Karpińskiego. Ze wszystkich z jubilerską precyzją dopasowanych i do siebie, i do potrzeb użytkowników elementów przestrzennej mozaiki, jaką była Ściana Wschodnia w najlepszej formie zachowały się mieszkalne wieżowce. One przeszły w ostatnich latach remont i najbardziej przypominają rysowaną na przełomie lat 50. i 60. architekturę.

Ściana Wschodnia obecnie, fot. Patrycja JastrzębskaŚciana Wschodnia obecnie, fot. Patrycja Jastrzębska

Na naszych oczach ginie najwybitniejsze dzieło XX-wiecznej urbanistyki w Polsce. Czy pochylanie się nad walorami Ściany Wschodniej – to płacz nad rozlanym mlekiem? Ten fenomenalnie przemyślany układ brył zniknął, zastąpiony przez – jakże dla Warszawy typowy – chaotyczny zbiór przypadkowych, nie współgrających ze sobą budowli, w których zysk inwestora jest ważniejszy niż jakość miejskiej przestrzeni, którą tworzy. Może jednak warto walczyć o te elementy wizji Karpińskiego, które jeszcze zachowały swoją pierwotną formę? Starać się zachować choć część tej spójnej urbanistycznej koncepcji, jakich dziś już się nie realizuje?

 

Ściana Wschodnia zbudowana w latach 1958 – 1968 została zaprojektowana przez zespół w składzie: Zbigniew Karpiński, Jan Klewin, Andrzej Kaliszewski; przy opracowywaniu poszczególnych budynków pracowali także: Ludwik Borawski, Jan Kopciowski, Stanisław Więcek (konstrukcja), Zbigniew Wacławek, Marcin Bogusławski, Jerzy Jakubowicz, Piotr Zajlich, Ewa Podlewska, Andrzej Sierakowski, Jan Bogusławski, Bohdan Gniewiewski, Jerzy Kowarski, Tadeusz Błażejewski, Romuald Widera, Jerzy Kowarski i in.

autorka: Anna Cymer

historyczka architektury, zajmuje się głównie architekturą nowoczesną i najnowszą. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w 2017 roku nakładem wydawnictwa Centrum Architektury ukaże się jej książka o polskiej architekturze drugiej połowy XX wieku.