autorka: Agnieszka Rumińska

Do willi Cavrois - nazywanej „nowoczesnym zamkiem” (un chateau moderne) - wybrałam się przy okazji wizyty w północnej Francji. O wyjątkowej rezydencji z lat 30. XX wieku słyszałam już kilka lat wcześniej, jednak wówczas nie była dostępna dla zwiedzających.

Villa Cavrois w CroixVilla Cavrois w Croix

Ceglana willa stoi w Croix, mieście położonym w aglomeracji metropolitarnej Lille, znanym ze swojej przemysłowej historii. Tak jak w Łodzi czy Żyrardowie, w pejzażu dominowały tu niegdyś fabryki i szwalnie. Dziś z przeszłością łączą miasto ceglane szeregowce i ciasno upakowane eklektyczne kamienice.

Historia willi to opowieść o burzliwych losach arcydzieła architektury modernistycznej, które dzięki staraniom zwykłych ludzi narodziło się na nowo. Przez lata bowiem było to miejsce opuszczone i zrujnowane. Dziś trudno w to uwierzyć. Gmach prezentuje się jak w momencie oddania go do użytku w 1932 roku. Każda cegła, poręcz, klamka czy klepka podłogowa wyglądają jak nowe. Odbiór architektury sprzed blisko wieku po tak gruntownej i przemyślanej renowacji jest niezwykle rzadką przyjemnością.

 Modernistyczne ambicje Paula Cavrois

Nazwa „Villa Cavrois” pochodzi od nazwiska pierwszego właściciela domu, Paula Cavrois. Ten przemysłowiec tekstylny i ojciec siedmiorga dzieci, a jednocześnie świadomy esteta, długo szukał architekta o podobnej wrażliwości. Chciał zamieszkać w domu, który - niczym jego fabryka - będzie dobrze zorganizowany, nowoczesny i samowystarczalny. Nie chciał budować eklektycznego pałacu. Jego dom miał odzwierciedlać postęp i być pałacem nowoczesności. Odpowiadający jego oczekiwaniom projekt dostał od francusko-belgijskiego architekta Roberta Mallet-Stevensa, który już miał na koncie znaczące realizacje. Willa Cavrois to najpełniejsza ilustracja jego twórczości.

Budynek imponuje rozwiązaniami technicznymi, które nawet dziś mogą uchodzić za luksus (np. własna winda, mechaniczna wentylacja czy okablowanie całkowicie schowane w ścianach), wysokiej jakości detalem oraz rozmiarem (blisko 2 tys. metrów kwadratowych części mieszkalnej i dodatkowo jeszcze prawie połowa tej powierzchni na 'serce domu', czyli pomieszczenia techniczne z kuchnią, pralnią, ciepłownią i piwnicą z winami).

 Salon z jadalniąSalon z jadalnią

Dom musiał pomieścić dziewięcioosobową rodzinę, stąd chociażby dwie jadalnie - dla dorosłych i dla dzieci. W zgodzie z ówczesnym kultem higieny, prawie każdemu pomieszczeniu towarzyszy sterylnie biała łazienka (według założeń architekta - na podobieństwo kliniki). Na potrzeby eleganckiego życia właścicieli powstał salon o kilku metrach wysokości z widokiem na lustro wodne ogrodu, palarnia, buduar pani domu, letni taras o powierzchni 800 metrów kwadratowych) i olbrzymie zaplecze kuchenne. Na ostatnim piętrze znalazła się bawialnia i pokoje do nauki dla dzieci. Dopełnienie stanowi 27-metrowy basen, który miał zapewnić rodzinie tężyznę fizyczną.

Projekt Mallet-Stevensa jest odzwierciedleniem  funkcjonalizmu w architekturze, choć trzeba przyznać, że skala i osiowość założenia (na planie podłużnej sadzawki ogrodowej) przywołują silne skojarzenia z planami francuskich zamków (chateau) z XVII w. Stąd porównania budynku do rezydencji królewskiej, ale w zgoła postępowym wcieleniu (un chateau moderne).

Mallet-Stevens tworzył rezydencję pionierską jak na swoje czasy, a inwestor nie szczędził środków na budowę, co zapewniło architektowi dużą swobodę twórczą. Dobrze ilustruje to archiwalne zdjęcie, które wita zwiedzających tuż przy kasach biletowych - ultranowoczesna bryła willi Cavrois w zderzeniu z otaczającym ją krajobrazem dymiących kominów zakładów tekstylnych.

Architekt nie tylko zaprojektował budynek, lecz także go urządził, tworząc dzieło totalne. Każdy element - od mebli, przez posadzki i systemy oświetlenia, aż po telefony - był stworzony specjalnie dla tej realizacji. Mamy tu do czynienia z designem niezwykle oszczędnym w formie, acz grającym kolorem (pod wpływem twórczości De Stijl). Nawet każdy z zegarów ściennych, których właściciel zażyczył sobie w każdym z ponad dwudziestu pomieszczeń, stanowi oddzielny projekt.

 GabinetGabinet

Walka o modernistyczną perłę

 Rodzina Cavrois cieszyła się z luksusowej rezydencji zaledwie 7 lat - do wybuchu drugiej wojny światowej, która mocno nadszarpnęła stan obiektu. Po wojnie co prawda rodzina wróciła do domu, jednak w znacznie skromniejszym wydaniu. W 1987 roku budynek wraz z terenem trafił w ręce dewelopera. Wcześniej zlicytowano całe wyposażenie wnętrz będące nierozerwalną częścią projektu. Nowy właściciel szykował się do rozpoczęcia budowy osiedla w miejsce modernistycznego obiektu. Czy ten scenariusz nie brzmi znajomo? Tym razem historia miała jednak szczęśliwe zakończenie.

Dom przed renowacją w 2001 r.Dom przed renowacją w 2001 r.

Zburzeniu willi zdecydowanie sprzeciwili się sąsiedzi - miłośnicy architektury wrażliwi na urok i walory historyczne obiektu. To ich determinacja sprawiła, że architektura Mallet-Stevensa dotrwała do dziś i stanowi jedną z większych atrakcji kulturalnych regionu. W 1990 zawiązali stowarzyszenie Ratunek dla Willi Cavrois, by w tym samym roku obiekt trafił na listę zabytków francuskich. Aby ocalić dom przed zakusami dewelopera, zajęli się wywieraniem presji na stronę państwową. Działania zyskały poparcie nawet tak wpływowych osób w świecie architektury jak Norman Foster czy Renzo Piano.

Mimo to, właściciel zaczął świadomie niszczyć jeszcze nieźle zachowaną architekturę. Wystarczyło, że udostępnił teren bez dozoru i prac konserwatorskich, pozwalając na wandalizm i kradzieże tego co pozostało. W kilka lat willa zmieniła się w ruinę z wybitymi oknami, zdemolowanym i nadpalonym wnętrzem i kilometrami graffiti na ścianach. Obiekt groził zawaleniem.

Wnętrza przed renowacją Wnętrza przed renowacją

Nowe życie willi Cavrois

Aż 11 lat zajęło, by nastąpił przełom w batalii o budynek. W 2001 roku, po długich negocjacjach, willa Cavrois została w końcu wykupiona od dewelopera za publiczne pieniądze. W tym samym roku ministerstwo kultury rozpisało szczegółowy plan restauracji willi, który miał powrócić ją do stanu sprzed drugiej wojny światowej.

Proces przywracania dawnego wyglądu willi trwał 15 lat i w sumie pochłonął 23 miliony euro. Najwięcej wydano na odtworzenie wnętrz. Udało się przywrócić dawny wygląd w 90%. Tam, gdzie nie dało się odrestaurować naturalnej tkanki (np. zardzewiałych elementów, uszczerbionych kafli, czy zdartych ze ścian marmurów), uzupełniono ją odtworzeniem bazującym na wnikliwych badaniach materiałoznawczych. Aby dostrzec różnicę w wyglądzie elementów starych i nowych, trzeba naprawdę wprawnego oka. Sporo jednak udało się zachować. Gruntownej renowacji poddano dwie trzecie stolarki okiennej i drzwiowej, 70% oryginalnej cegły i 80% parkietu. Meble w większości odtworzono, bazując na zaledwie kilku kolorowych fotografiach z branżowego magazynu z lat 30. Więcej o procesie można się dowiedzieć z filmu:

{youtube}Qw6lnOjbUrM{/youtube}

W lipcu 2015 roku odrestaurowaną willę udostępniono dla zwiedzających. Na razie jest to atrakcja nowa i przyciągająca raczej pasjonatów niż rzesze turystów. Przechadzając się po rezydencji rodziny Cavrois, można odnieść wrażenie, że właśnie odbyło się podróż w czasie i wkroczyło do luksusowej posiadłości osób, które przed chwilą zjadły obiad w salonie wielkości sali gimnastycznej. Stąpając po lśniącym parkiecie, zaglądając do licznych łazienek, sprawdzając godzinę na łudząco podobnych do siebie zegarach ściennych czy w końcu lądując w pustej śnieżnobiałej kuchni funkcjonalnej, widzimy, że brakuje tylko jednego - dawnych mieszkańców...

Gigantyczna inwestycja wskrzeszenia ruiny to ewenement na skalę międzynarodową. Zapewne zbyt kosztowna, aby służyć za przykład, daje jednak nadzieję i siłę tym, którzy o zachowanie architektury dbają i walczą na co dzień.

 

autorka: Agnieszka Rumińska

Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, w latach 2008-2015 szefowa portalu architektonicznego BRYLA.pl, organizatorka plebiscytu internetowego BRYŁA i MAKABRYŁA ROKU, autorka książki pt. "101 najciekawszych polskich budynków dekady", twórczyni popularnego fanpage'u na Facebooku "Polisz Arkitekczer". Obecnie szefowa serwisu kulturalnego CoJestGrane24.pl