Ułatwienia dostępu

autorka: Anna Brzezińska-Czerska

Były wszędzie – w przejściach podziemnych, podcieniach kamienic, wnętrzach sklepów. Dziś, gdy większość dawnych dekoracji plastycznych zniknęła, państwo nie jest mecenasem, a o jakości przestrzeni publicznej decydują inwestorzy, trudno na mozaiki nie patrzeć z sentymentem.

Otwarcie Supersamu, 1962, fot. Eustachy Kossakowski, zbiory Anki PtaszkowskiejOtwarcie Supersamu, 1962, fot. Eustachy Kossakowski, zbiory Anki Ptaszkowskiej

Mozaiki były jedną z najpopularniejszych dekoracji plastycznych PRL. Ich złoty czas to lata 60. ubiegłego wieku. Tuż po wojnie większym uznaniem cieszyły się tylko freski i sgrafitto, czego dowodem są liczne kompozycje plastyczne m.in. na Starym Mieście, a potem zaś tkaniny.

Wszystkie te dekoracje łączył egalitarny charakter. Dekorowanie budynków użyteczności publicznej było bowiem standardem. A jako że zleceniodawcą było państwo, prace powstawały zarówno w najważniejszych instytucjach centralnych i wielkich zakładach przemysłowych, jak i drobnych osiedlowych punktach handlowych czy usługowych.

Dom Chłopa, fot. Anna Brzezińska-CzerskaDom Chłopa, fot. Anna Brzezińska-Czerska

W morzu ceramicznych i kamiennych realizacji

Mozaiki zawsze wykonywali profesjonalni plastycy. Nie zawsze jednak się tym chwalili. Podobnie zresztą było w przypadku murali czy tak dziś sławionych reklam neonowych. Dla większości twórców zdobienie elewacji szkół lub wnętrz kin było zleceniem wyjątkowo dobrze płatnym jak na tamte czasy.

Tymczasem wśród twórców warszawskich mozaik byli m.in. Hanna Żuławska, Marian Bogusz, Eugeniusz Geppert, Wojciech Fangor czy Gabriel Rechowicz.

Dla tego ostatniego pierwszą pracą tego typu (wykonaną wraz z Hanną Rechowicz) była słynna mozaika w dawnym hotelu Domu Chłopa, wybudowanym w latach 1960-1961 wg. projektu Bohdana Pniewskiego. Jak podkreśla Paweł Giergoń, badacz plastyki PRL w swojej książce „Mozaika warszawska” było to dzieło bez wątpienia wyjątkowe, od razu entuzjastycznie przyjęte przez krytykę.

– Rajskie ptaki, długonogie żurawie, kury i inne pierzaste stwory zdominowały całkowicie wnętrze rozmalowanej mgławicami barw sali restauracyjnej, słupów konstrukcyjnych głównego holu i ścian otwartego na błękit nieba patio hotelu – pisze.

Klara Czerniewska, autorka monografii Rechowiczów „Gaber i Pani Fantazja” zaznacza zaś:

– Eksperymentalna technika mieszana łącząca w sobie fakturę kamienia, barwę fresku i migotliwość fragmentów z ceramicznej i szklanej mozaiki, od 1961 roku stanie się cechą wyróżniającą „ściany” Rechowiczów w coraz rozleglejszym morzu ceramicznych i kamiennych realizacji dekorujących przestrzeń publiczną polskich miast.

Bardzo dobrze przyjęta została również kolejna praca współtworzona przez małżeństwo i Edwarda Krasińskiego. To wystrój baru Frykas w Supersamie projektu Jerzego Hryniewieckiego. W budynku tym, wyburzonym w atmosferze skandalu, wystrój łączył w sobie różne techniki: od malarstwa, przez mozaikę, po tkaninę.

Wnętrze baru Frykas w Supersamie, 1962, źródło: Stolica, nr.23Wnętrze baru Frykas w Supersamie, 1962, źródło: Stolica, nr.23

Ocalone od zapomnienia

Po 1989 r. podobny los co Supersam spotkał wiele innych słynnych obiektów. Często wobec ogromu straty budynku, trudno dyskutować o utraconych przy okazji dekoracjach. Nie oznacza to, że powodów do dyskusji o zapomnianym dziedzictwie brakuje. Sukcesywnie od lat 90. toczymy walkę o mistrzostwo w skuwaniu i zasłanianiu elementów plastycznych PRL. Na szczęście nie nienawidzimy już na tyle poprzedniego systemu, by zamalowywać białą farbą olejną ceramikę czy metal. Pomysłowości wciąż jednak co poniektórym nie brakuje.

Wystarczy przywołać niedawne okaleczenie części restauracyjnej Domu Handlowego Merkury na Żoliborzu. Nowy najemca bezmyślnie skuł w nim w znaczniej mierze ceramikę z klatki schodowej. Argumenty krytyki odbijał twierdząc, że praca Krzysztofa Henisza była jego zdaniem w złym stanie.

Podobno w złym stanie była też mozaika z wyburzonej niedawno fabryki wind na Służewcu. Tak twierdzi deweloper (który najpierw ją w większości skuł, potem zadeklarował że odrestauruje, by ostatecznie oświadczyć, że jednak nie da rady, bo mozaika jest w zbyt złym stanie). Niemniej jednak, dzięki działaniom konserwatora zabytków, w ostatniej chwili udało się przekonać właściciela obiektu do ocalenia mozaiki z holu wejściowego autorstwa Wandy Gosławskiej.

Podobnych przykładów nie brakuje. Pociesza jednak fakt, że w obronie niszczonych dekoracji z PRL coraz częściej występują sami mieszkańcy. Tak było w przypadku mozaiki z dawnego kina Skarpa. Choć po budynku nie ma już śladu, praca Krystyny Kozłowskiej wciąż cieszy oko. Dzięki staraniom poprzedniego dyrektora, prywatnie kinomana, została przeniesiona do ursynowskiego hospicjum onkologicznego.

Dom Chłopa, fot. Anna Brzezińska-CzerskaDom Chłopa, fot. Anna Brzezińska-Czerska

 

 

autorka: Anna Brzezińska-Czerska

współautorka projektu „W małym kinie” Fundacji Obserwatorium, reżyserka m.in. filmów „Chodziliśmy zawsze do kina” i „Neonowiec”