Ułatwienia dostępu

autor: Krzysztof Mordyński

Pogardzane, wyszydzane, ideologicznie demonizowane – dzieła plastyczne wokół Placu Konstytucji nasłuchały się już sporo złego na swój temat. Ze względu na metrykę należą do wyjątkowo trudnego dziedzictwa socrealizmu i czasów stalinowskich. Wywodzą się jednak ze starszego i niezależnego od rządów komunistycznych w Polsce kierunku urządzania przestrzeni miejskiej. Wykonali je albo artyści, którzy w latach 50. mieli znaczący przedwojenny dorobek, albo tacy, których nazwiska w nieodległej przyszłości zyskały uznanie.

Idea sztuki dostępnej na co dzień towarzyszyła odbudowie miasta już od samego początku, jeszcze zanim nastały czasy socrealizmu. Wystarczy otworzyć jeden z numerów „Skarpy Warszawskiej” lub „Stolicy” z pierwszych lat po wojnie, by odnaleźć wizje Warszawy w nowym kształcie. Jedną z cech rzucających się w oczy jest dbałość architektów nie tylko o stronę funkcjonalną planowanej architektury, lecz także o jej estetykę. Czy to rysunek Jana Knothego przedstawiający Bank Gospodarstwa Krajowego, czy szkice Macieja Nowickiego ukazujące pomysł na dzielnicę biurową, czy wreszcie propozycja Marka Leykama aranżacji skweru na skrzyżowaniu Poznańskiej i Wspólnej – wszystkie te prace przedstawiają przestrzeń miejską dekorowaną dziełami sztuki. W tej roli architekci widzieli nie tylko pomniki sławiące postacie i wydarzenia. Dążyli do uczynienia ze sztuki tak oczywistego elementu jak zieleń w nowym planie Warszawy oraz szerokiego wprowadzenia jej do miasta jako stałego składnika placów i ulic – wartości, z którą może na co dzień obcować każdy mieszkaniec. Przekonanie to miało swoje źródło w dyskusjach, projektach i realizacjach okresu międzywojennego, które dotyczyły przede wszystkim dekorowania gmachów publicznych jako emanacji odrodzonego i niepodległego państwa czy też odnawiania zabytkowych kamienic przy Rynku Starego Miasta. Decyzja o szeroko zakrojonej przebudowie zniszczonej w czasie wojny stolicy pozwoliła rozszerzyć te plany na cały obszar miasta, ze szczególnym uwzględnieniem śródmieścia.

 

Wyobrażenie odbudowanego miasta jako swoistej galerii sztuki na otwartym powietrzu była już dobrze zakorzenione na początku 1950 roku, gdy architekci Józef Sigalin, Stanisław Jankowski, Jan Knothe i Zygmunt Stępiński rozpoczęli projektowanie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej. Nowym wymogiem było natomiast stosowanie doktryny realizmu socjalistycznego, narzuconej architektom i artystom ze względów politycznych. Od dzieł sztuki wymagano, aby zdobiły miasto, ale przede wszystkim angażowały odbiorców po stronie nowego ustroju. W tym celu miały być łatwe do zrozumienia, wykonane w konwencji realistycznej, a także bliskie odbiorcy, czyli odwołujące się do tradycji. Te wymagania sprowadzone zostały do hasła „socjalistyczne w treści i narodowe w formie”. W dawniejszej literaturze przedmiotu zauważano, że zmuszanie artystów do realizowania narzuconej doktryny skutkowało wpędzeniem ich w niemoc twórczą (Włodarczyk 1986, Baraniewski 1996). Na surową ocenę socrealistycznej sztuki niewątpliwie wpływało jej ideologiczne uwikłanie. Wiele dzieł miało wymiar propagandowy, a ich walory artystyczne były wątpliwe. Obecnie częściej zauważa się jednak, że artyści działający w tym okresie stosowali różne „strategie przetrwania”, które pozwalały im tworzyć – nawet w ramach doktryny – dzieła wartościowe (Zielińska-Meissner 2015, Liwak-Rybak 2008, Mordyński 2011). Z jednej strony poszukiwania „twórczego nawiązania do tradycji”, „warszawskiego stylu” czy „ludowego charakteru” były wymogami doktryny stawiającymi przed artystami problemy dość sztuczne. Z drugiej strony czasami elementy folkloru lub odwołania do historii pozwalały bronić dzieł niekoniecznie silnie nasyconych treściami ideologicznymi. Przykłady tego typu mozaik, przedstawień sgraffito, ozdób metaloplastycznych, płaskorzeźb i rzeźb można dość licznie znaleźć na terenie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej.

 Sgraffito wykonane przez zespół artystów: Irena Wilczyńska, Wojciech Sadley, Jan Lorens i Hieronim Soboniak na południowym łączniku bloku przy Marszałkowskiej 55/73 w 2012 roku, stan przed konserwacją. Fot. Krzysztof Olszak/TBTSSgraffito wykonane przez zespół artystów: Irena Wilczyńska, Wojciech Sadley, Jan Lorens i Hieronim Soboniak na południowym łączniku bloku przy Marszałkowskiej 55/73 w 2012 roku, stan przed konserwacją. Fot. Krzysztof Olszak/TBTS

Największe powierzchniowo dzieła w MDM to dwa sgraffita na łącznikach budynku przy Marszałkowskiej 55/73. Ten długi blok stoi na odcinku między ulicami Wilczą i Piękną i łączy się z narożnymi budynkami za pomocą niższych segmentów z bramami. Jan Sokołowski opracował koncepcję zdobień, na której podstawie inni artyści na ścianach ponad przejazdami zaprojektowali i wykonali sgraffito. Przedstawia ono dekoracje geometryczne z motywem plecionek, wolut, kłosów zbóż nawiązujące do ornamentów ludowych, ale w zdyscyplinowany sposób wpisane w ramy elementów architektonicznych: podziałów pionowych i poziomych oraz płaszczyzn między nimi i oknami. Centralne miejsce obu ścian zajmują przedstawienia Syrenek. Ta z południowego łącznika nawiązuje do historycznej postaci godła Warszawy z XVII wieku, gdy ukazywało ono fantastyczną istotę, połączenie kobiety ze stworem z ptasimi łapami, skrzydłami i długim ogonem (Irena Wilczyńska, Wojciech Sadley, Jan Lorens i Hieronim Soboniak). Syrenka z północnego łącznika ma bliższą obecnym wyobrażeniom postać półkobiety, półryby (Julia Berli, Krystyna Kozłowska, Grzegorz Wdowicki i Józef Czerwiński).

Dekoracja ta mieściła się w ramach doktryny socrealizmu dzięki nawiązaniu do tradycji i ozdób ludowych. Tylko w bardzo ogólnym sensie można przypisać jej znaczenie ideologiczne: poprzez upiększenie nowego budownictwa powstającego w powojennym ustroju i wskazanie na tradycję jako wzór. Trudno to jednak traktować jako poważny zarzut przeciwko artystom.

Sgraffito powstało z dwóch warstw. Tynk z ciemnym pigmentem stanowił tło, natomiast druga jasna warstwa została tak wycięta, aby utworzyć dwubarwną kompozycję. Z biegiem lat dekoracja pokryła się brudem, a część tynku odpadła, zniszczeniu uległo około połowy całej kompozycji. Projekt odnowienia sgraffita przygotował Marcin Duda, a program konserwacji – Joanna Krwawicz-Garstka. Prowadzone przez nią w latach 2019–2020 prace pozwoliły uratować zachowane elementy dzieła i uzupełnić brakujące. Konserwacja została wykonana na tak wysokim poziomie, że dziś sgraffito ponownie zachwyca wyrazistością rysunku i bogactwem kompozycji.

Sgraffito na południowym łączniku bloku przy Marszałkowskiej 55/73, tuz po zakończeniu prac konserwatorskich. 6.08.2020 Fot. Krzysztof Olszak/TBTSSgraffito na południowym łączniku bloku przy Marszałkowskiej 55/73, tuz po zakończeniu prac konserwatorskich. 6.08.2020 Fot. Krzysztof Olszak/TBTS

Tuż obok budynku ze sgraffitami, przy wlocie Marszałkowskiej na Plac Konstytucji, stoją dwa bliźniacze gmachy tworzące monumentalne socrealistyczne propyleje, zapowiadające wjazd z MDM do ścisłego centrum Warszawy. Południowe elewacje obu budynków, z wysokimi na pięć pięter portykami, posadowiono na cokole obejmującym parter, antresolę i pierwsze piętro. Zamknięte łukiem okna antresol mają kształt masywnych arkad. Nad nimi, w celu zwiększenia efektu, usytuowane zostały płaskorzeźby przedstawiające historię projektowania i budowy MDM. We wcześniejszej literaturze przypisywano je Adamowi Smolanie i Ludwice Nitschowej. W trakcie kwerend archiwalnych udało mi się ustalić bardziej szczegółową atrybucję oraz tytuły płaskorzeźb. Są to: Montaż konstrukcji stalowej (Ryszard Sroczyński), Szkielety żelbetowe (Jerzy Chojnacki), Roboty murarskie (Ludwika Nitschowa) oraz Narada robotnicza, Pracownia architektoniczna, Roboty kamieniarskie (wszystkie trzy Adam Smolana).

 Plac Konstytucji. Płaskorzeźba Montaż konstrukcji stalowej aut. Ryszard Sroczyński na bloku MDM przy Pięknej 28/34, 1998 rok. Fot. Marta Nowosielska/SAWPlac Konstytucji. Płaskorzeźba Montaż konstrukcji stalowej aut. Ryszard Sroczyński na bloku MDM przy Pięknej 28/34, 1998 rok. Fot. Marta Nowosielska/SAW

Usytuowanie płaskorzeźb tuż przy ruchliwym skrzyżowaniu naraziło je na wyjątkowo silne zanieczyszczenia. Po sześciu dekadach stały się ciemne i tylko z trudem można było rozpoznać przedstawione sceny. W latach 2018–2024 wyremontowano partiami większość elewacji budynków przy Marszałkowskiej 53 i Pięknej 28/34. Konserwacji poddane zostały płaskorzeźby Sroczyńskiego, Chojnackiego i Nitschowej. Po oczyszczeniu piaskowiec odzyskał jasnożółtą barwę i wreszcie zaczął wyraźnie odcinać się od okładziny kamiennej z szarego granitu.

 

Na attyce budynku przy ulicy Koszykowej 34/50 ustawione zostały trzy grupy rzeźbiarskie przedstawiające Muzykę (Józef Gosławski), Sztuki plastyczne (Kazimierz Bieńkowski) oraz Literaturę i Teatr (Leon Machowski). Dzieła poruszają temat wielokrotnie przedstawiany w sztuce, w tym wypadku mają one wskazywać na możliwość rozwoju kulturalnego mieszkańców MDM, gdzie projektowano budowę kin, teatrów, bibliotek, muzeum i domu kultury (plany te zrealizowano częściowo). Artyści posłużyli się dość tradycyjnym zbiorem alegorii, ale w bardzo interesujący sposób zindywidualizowali personifikacje poszczególnych sztuk, przedstawiając je w ożywionej rozmowie, gestykulujące, zwrócone ku sobie w dynamicznych pozach. Chociaż figury są ponadnaturalnych rozmiarów i lekko nachylają się nad chodnikiem, to trudno z dołu zobaczyć szczegóły. Tylko wyjątkowo wprawne oko będzie w stanie z odległości siedmiu kondygnacji zidentyfikować atrybuty postaci. Ten dystans, powodujący brak możliwości dokładnego przyjrzenia się rzeźbom zadecydował najprawdopodobniej o tym, że wykonano je nie z piaskowca – jak postacie w wąskiej Marszałkowskiej – ale w znacznie tańszej technice narzutu. Na konstrukcję z drutów nałożona została masa plastyczna (prawdopodobnie gips z domieszkami), z której uformowane zostały rzeźby. Po ukończeniu zadania twórcy wystosowali zalecenie do Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych: „rzeźby należy obficie polewać wodą przez okres 28 dni, 5 razy dziennie, bo w przeciwnym razie rzeźby będą ulegać powolnemu pękaniu z braku wody” (APW 1952). Ta niskobudżetowa technika przyniosła przykre konsekwencje, bowiem dzieła w narzucie źle znoszą zmienne warunki atmosferyczne i zanieczyszczenia miejskie. Obecnie są zabezpieczone siatkami i czekają na konserwację.

Mozaika „Lato”, aut. Hanna Żuławska z zespołem (1952), widoczne pęknięcia w centrum kompozycji, fot. Krzysztof MordyńskiMozaika „Lato”, aut. Hanna Żuławska z zespołem (1952), widoczne pęknięcia w centrum kompozycji, fot. Krzysztof Mordyński

Bardzo interesujący zespół czterech mozaik powstał w podcieniach dwóch głównych bloków zamykających Plac Konstytucji od wschodu i zachodu. Wykonane zostały one przez zespół plastyków z Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku pod kierunkiem Hanny Żuławskiej. Formalnie przedstawiają cztery pory roku: Jesień (nauka w szkole), Zimę (sporty zimowe), Wiosnę (pochód pierwszomajowy), Lato (dożynki). Wybór tych tematów miał prawdopodobnie ukazywać korzyści społeczne nowego ustroju Polski, czyli prawo do nauki, wypoczynku, pracy oraz atencję państwa wobec mieszkańców wsi. Przesłanie o charakterze propagandowym miało jednak swoje uzasadnienie w przestrzeni MDM, gdzie wzniesiono liczne szkoły, przedszkola i żłobki, tuż obok mozaik działał lokal Funduszu Wczasów Pracowniczych, a na placu odbywały się pochody, defilady i zabawy. Na uznanie zasługuje forma mozaik. Przedstawienia figuralne otoczone są szerokimi pasami bordiury z ozdobami nawiązującymi do motywów ludowych: zwierząt, kwiatów, kłosów zbóż. Postacie i ornamenty wykonano z wielu tysięcy kolorowych płytek ceramicznych.

Mozaika „Zima”, aut. Hanna Żuławska z zespołem (1952), widoczne liczne pęknięcia w bocznych partiach kompozycji, fot. Krzysztof MordyńskiMozaika „Zima”, aut. Hanna Żuławska z zespołem (1952), widoczne liczne pęknięcia w bocznych partiach kompozycji, fot. Krzysztof Mordyński

Mozaiki zostały umieszczone w dość nietypowym miejscu, na stropach podcieni. Nie jest to dobre pole do prezentacji, gdyż oglądanie dzieł jest niewygodne, niemniej taka lokalizacja uchroniła mozaiki przed poważniejszymi zniszczeniami. Nie oznacza to, że mozaiki są w idealnym stanie. Gołym okiem widać pęknięcia na osi poziomej kompozycji oraz ubytki, szczególnie w miejscach łączenia pól (mozaiki wykonywano fragmentami). Z pewnością przydałyby się także oczyszczenie i pokrycie całości warstwą zabezpieczającą. Należałoby również opracować projekt oświetlenia mozaik.

 

Do najbardziej znanych dzieł rzeźbiarskich MDM należą płaskorzeźby umieszczone na filarach domów przy Marszałkowskiej między placami Konstytucji i Zbawiciela. Najczęściej identyfikowane są one jako przedstawiciele różnych zawodów, ale w monografii poświęconej MDM (Mordyński 2025) przedstawiłem tezę popartą źródłami archiwalnymi, że według pierwotnego zamysłu miały razem składać się na alegorię planu sześcioletniego. Sześć figur symbolizuje działy gospodarki: Górnictwo (Józef Gazy), Rolnictwo (Stanisław Sikora), Budownictwo (Józef Proszowski), Kolejnictwo (Tadeusz Łodziana), Hutnictwo (Jerzy Jarnuszkiewicz), Włókiennictwo (proj. Tadeusz Breyer, wyk. Stanisław Momot) oraz dwie role kobiece: Macierzyństwo (Karol Tchorek) oraz Nauczycielkę z uczniem (Jerzy Jarnuszkiewicz). Niekonsekwencja jest wynikiem zmian programu rzeźbiarskiego przez władze.

Płaskorzeźba „Hutnictwo”, aut. Jerzy Jarnuszkiewicz (1952), stan po konserwacji, fot. Krzysztof MordyńskiPłaskorzeźba „Hutnictwo”, aut. Jerzy Jarnuszkiewicz (1952), stan po konserwacji, fot. Krzysztof Mordyński

Figury budziły kontrowersje prawie od samego ich powstania w 1952 roku. Nie zawsze zasłużona krytyka zdawała się wynikać częściej z przesłanek interpretacji na płaszczyźnie politycznej niż z oceny estetycznej (przykładowo postać symbolizująca Hutnictwo ma dużą siłę wyrazu mimo statycznej pozy). Niewątpliwie jednak zespół tak wielkich płaskorzeźb jest w Warszawie elementem niezwykłym i jako część układu zabytkowego MDM zasługuje na ochronę. W tej mierze jest jeszcze wiele do zrobienia. Co prawda północna część zespołu została odnowiona (w ramach remontu Hotelu MDM oraz budynku po drugiej stronie Marszałkowskiej), jednakże cztery płaskorzeźby bliżej Placu Zbawiciela są zagrożone. Ściany wokół nich są wyjątkowo często dewastowane przez wandali, a po stronie zachodniej, obok Nauczycielki z uczniem i Kolejnictwa, usytuowane zostały ekrany reklamowe, co jest przykrym wykroczeniem przeciwko sztuce w przestrzeni miejskiej. Piaskowiec, z którego wykonano figury, z biegiem czasu uległ pobrudzeniu. Jego obecny wygląd silnie kontrastuje z jasnożółtą barwą odnowionych dzieł bliżej Placu Konstytucji.

Płaskorzeźba „Budownictwo”, aut. Józef Proszowski (1952), widoczne dewastacje oraz ubytki , fot. Krzysztof MordyńskiPłaskorzeźba „Budownictwo”, aut. Józef Proszowski (1952), widoczne dewastacje oraz ubytki , fot. Krzysztof Mordyński

Inną wielką płaskorzeźbą z piaskowca, także nisko umieszczoną i dostępną bezpośrednio z chodnika, jest Otwarcie MDM Franciszka Habdasa. Przedstawia ona grupę ludzi różnych zawodów, płci i wieku wiwatujących podczas uroczystości inauguracji Placu Konstytucji 22 lipca 1952 roku. Płaskorzeźba została umiejscowiona blisko narożnika domu. Jeśli spojrzymy za niego, zobaczymy, że Habdas przedstawił plac widziany właśnie z tej perspektywy – jest to więc pewnego rodzaju zabawa z odbiorcą-przechodniem. Niskie położenie płaskorzeźby jest wykorzystywane przez wandali, którzy kilkukrotnie oszpecali postać dziewczynki z pierwszego szeregu grupy. Dość blisko przed płaskorzeźbą znajduje się ogródek gastronomiczny, który jednak powinien być tak ustawiany, aby zachowywać bezpieczną odległość od dzieła.

Płaskorzeźba „Otwarcie MDM” aut. Franciszka Habdasa. Widoczne zabrudzenia i dewastacje, fot. Krzysztof MordyńskiPłaskorzeźba „Otwarcie MDM” aut. Franciszka Habdasa. Widoczne zabrudzenia i dewastacje, fot. Krzysztof Mordyński

Wszystkie wspomniane remonty były dofinansowane ze środków m.st. Warszawy i otoczone opieką Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków, ale zdecydowanie większą część kosztów ponoszą zazwyczaj wspólnoty mieszkaniowe, po ich stronie leży też organizacja prac. Wspólnotom nie jest obojętna estetyka i zabezpieczenie elewacji oraz dzieł plastycznych, które przecież nie powstały na życzenie mieszkańców, ale stanowią dziedzictwo historyczne miasta. Tym większą tragedią jest to, że kamienne elewacje są stale dewastowane za pomocą farb rozpryskiwanych sprayem. Trudno tych wandali nazwać grafficiarzami, gdyż pod tym terminem należy raczej rozumieć artystów, którzy potrafią nadać swoim dziełom nie tylko interesującą i poruszającą formę, lecz także operującą pomysłem, dowcipem lub przekazującą w lapidarny sposób ważką myśl. Przede wszystkim miejscy artyści grafficiarze korzystają z blisko 30 wyznaczonych przez miasto miejsc „Free Graffiti”, a ozdabiane przez nich obiekty zyskują na estetyce. Tymczasem plaga, która szczególnie drastycznie dotyka MDM, to zwykły wandalizm, który prawo kwalifikuje najczęściej jako przestępstwo, a znacznie rzadziej jako wykroczenie (niszczenie mienia do 250 zł). Za malowanie graffiti grozi grzywna rekompensująca koszty, a w szczególnych wypadkach nawet więzienie. Ochrona dziedzictwa zależy jednak nie tylko od służb, lecz także, w dużej mierze, od reakcji mieszkańców.

Zarówno artystyczne, jak i architektoniczne dziedzictwo MDM zasługuje na ochronę. Powstało ono co prawda w epoce stalinowskiej dyktatury, a władze dążyły do nadania im funkcji propagandowej. Nie trudno jednak dostrzec, że dzieła te nie niosły ze sobą nachalnych treści ideologicznych, a artyści w większym stopniu dążyli do dekorowania przestrzeni miejskiej niż do wypełniania wymogów doktryny.

 

W niniejszym artykule tylko ogólnie zaznaczyłem historię i przesłanie dzieł plastycznych MDM. Czytelnika zainteresowanego ich tematyką zapraszam do zapoznania się z monografią MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń.

 

Bibliografia:

APW 1952, Pismo kierownika Pracowni Sztuk Plastycznych do Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych, 10.07.1952, Archiwum Państwowe w Warszawie, Naczelny Architekt m. st. Warszawy, 53, k. 50.

Waldemar Baraniewski, Ideologia w architekturze Warszawy okresu realizmu socjalistycznego, „Rocznik Historii Sztuki” 1996, t. 22.

Kamil Białas, Zrobili to świetnie! Odnowione sgraffito na ścianie kamienicy w Warszawie, „WhiteMAD”, 29.08.2021.

Galeria Zabytki MDM-u, Reviva Art.

Konserwatorzy uratowali sgraffito na MDM, Urząd m.st. Warszawy.

Katarzyna Liwak-Rybak, Ceramika w architekturze warszawskiej, „Spotkania z Zabytkami” 2008, nr 2.

Krzysztof Mordyński, Inspiracja florencką Galerią Uffizi w projekcie Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej, „Kronika Warszawy” 2011, nr 1.

Krzysztof Mordyński, MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń, Centrum Architektury, Warszawa 2025.

Wojciech Włodarczyk, Socrealizm. Sztuka polska w latach 1950–1954, Paryż 1986.

Urszula Zielińska-Meissner, Dekoracje malarskie i sgraffita na Nowym Mieście w Warszawie. Spojrzenie wstecz, w: Polichromie i sgraffita na fasadach ośrodków staromiejskich odbudowanych po 1945 r. Kreacja i konserwacja. Materiały Krajowej Konferencji z okazji 35-lecia wpisu Starego Miasta w Warszawie na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, Warszawa, 24–25.09.2015 r., red. Anna Jagiellak, Paulina Świątek, Warszawa 2015.

Jarosław Zieliński, Realizm socjalistyczny w Warszawie. Urbanistyka i architektura (1949–1956), Warszawa 2009.

 

Społeczne Archiwum Warszawy - projekt realizowany dzięki wsparciu finansowemu m. st. Warszawa.

 

 

autor: Krzysztof Mordyński

Historyk i historyk sztuki, bada dzieje architektury i urbanistyki w okresie powojennym. Autor książki „Sny o Warszawie. Wizje przebudowy miasta 1945–1952” (nagroda historyczna Klio 2021). oraz monografii MDM. Marszałkowska dzielnica marzeń., która jest adaptacją jego doktoratu obronionego w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk.