autor: Adam Lisiecki

W okresie transformacji handel znacznie wpłynął na wygląd Warszawy. Wiele osób może zaskoczyć, jak prezentowały się nasze ulice 30 lat temu. Niektóre elementy tamtego krajobrazu – łóżka polowe, budy w formie „szczęk”, wolnostojące hipermarkety – stały się wręcz symbolem ówczesnych przemian.

Nowe początki kapitalizmu

W Polsce ponad 40 lat wprowadzano socjalistyczny model gospodarki – i to z marnym skutkiem. Z kolei zbudowanie fundamentów kapitalizmu zajęło Polakom raptem kilkanaście miesięcy na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku.

 Fot. Anna Latos / Społeczne Archiwum Warszawy, 2002Fot. Anna Latos / Społeczne Archiwum Warszawy, 2002

Fot. Anna Latos / Społeczne Archiwum Warszawy, 2002

Z początku zasada była prosta: handlować może każdy i gdzie chce. Tak było i w Warszawie. Trudno sobie to dziś wyobrazić, ale nawet na głównych śródmiejskich ulicach, nie wyłączając Nowego Światu, Marszałkowskiej oraz Al. Jerozolimskich, sprzedawano towar z ręki, leżącej na chodniku torby reklamowej lub z rozłożonego turystycznego łóżka. Asortyment? Czego dusza zapragnie – odzież, kasety magnetofonowe, zabawki, artykuły spożywcze i wiele innych sprowadzanych z Zachodu produktów. Kupcy i handlarze – czasem zupełni debiutanci – korzystali z okazji do zarobku, a mieszkańcy chętnie robili zakupy u tzw. sprzedawców chodnikowych.

Szczęki z Placu Defilad

W 1989 roku tuż u stóp Pałacu Kultury i Nauki na pl. Defilad handlarze różnej narodowości wystawili setki blaszanych, mało urodziwych bud, zamykających się niczym olbrzymia walizka. Konstrukcje te ze ze względu na kształt i mechanizmu działania często zwano „szczękami”. Z nich handlowano, w nich trzymano zapas towaru. Ten funkcjonujący w sercu Warszawy bazar za zgodą władz przechodził kolejne przekształcenia. W 1991 roku część stoisk zastąpiły dwie ponadstumetrowe hale targowe – biało-niebieska oraz biało- czerwona. Kilka lat później reszta handlujących przeniosła się do kolejnej, nowo wybudowanej hali zwanej KDT (Kupieckie Domy Towarowe). W 2009 roku ta ostatnia stała się arenąregularnej bitwy między kupcami a firmą ochroniarską i policją. Rok później została rozebrana. Był to ostatni rozdział historii 20-letniego handlu w tym eksponowanym miejscu.

„Europa” na stadionie

W okresie transformacji handel zagościł również w otoczeniu warszawskich obiektów sportowych. Najwcześniej uruchomiono bazarek wokół stadionu Skry, podobnie było m.in. przy Syrence i na Olimpii. Najsłynniejszy stał się jednak bazar otwarty w 1989 roku (najpierw jako sobotnio-niedzielny Jarmark Saski, a od 1996 roku jako codzienny Jarmark Europa) na koronie i błoniach nieistniejącego już Stadionu Dziesięciolecia.

 Ostatni dzień handlu na koronie Stadionu Dziesięciolecia, źródło: pl.wikipedia.org, autor: masti, licencja CC BY 3.0Ostatni dzień handlu na koronie Stadionu Dziesięciolecia, źródło: pl.wikipedia.org, autor: masti, licencja CC BY 3.0

Ostatni dzień handlu na koronie Stadionu Dziesięciolecia, źródło: pl.wikipedia.org, autor: masti, licencja CC BY 3.0

Popularny „Stadion” łączył kupców, hurtowników i klientów z trzech kontynentów: Europy, Azji i Afryki. W niezliczonych metalowych budach, hangarach i stoiskach dokonywano transakcji hurtowych i detalicznych. Według danych statystycznych z lat 90. „Stadion” dziennie odwiedzało nawet 10–20 tysięcy klientów, a w 1997 roku obroty były szacowane na prawie 2 miliardy złotych. Jego kres położyły przygotowania do piłkarskich rozgrywek Euro 2012. Na miejscu starego obiektu postawiono nowoczesny Stadion Narodowy, a handlujących przeniesiono do nowo wybudowanych hal w sąsiedztwie Kanału Żerańskiego.

Dyskonty, markety, centra handlowe

Nie da się opowiedzieć o transformacji warszawskiego handlu bez wzmianki o dyskontach, super- i hipermarketach oraz centrach handlowych. Była to zupełna nowość. Już w 1990 roku na Ursynowie zadebiutowała IKEA, która zaadaptowała istniejący obiekt handlowy. W tym samym roku na Pradze Południe zaczął działalność supermarket sieci Billa.

 Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja JastrzębskaPozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja JastrzębskaPozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja JastrzębskaPozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Pozostałości po bazarze przy Dworcu Warszawa Stadion, przy al. Zielenieckiej, fot. Patrycja Jastrzębska

Wkrótce na rynek wkroczyli kolejni wielcy gracze z m.in. Francji, Niemiec i Skandynawii. Zarówno wykorzystywali stare obiekty, jak i budowali oraz otwierali nowe. Ich charakterystyczną cechą była prosta, halowa konstrukcja, wewnątrz której klienci mieli do dyspozycji hipermarket, a czasem także towarzyszącą mu niewielką liczbę mniejszych sklepów i punktów usługowych (tzw. centra handlowe pierwszej generacji), a przed budynkiem rozległy parking. Te miejsca szybko zdobyły serca i portfele warszawiaków, stając się ważnym miejscem załatwiania codziennych sprawunków. Poza tym pojawiły się niezliczone pasaże, giełdy i małe sklepiki osiedlowe, a także uliczny handel nielegalnym towarem. W nowych warunkach próbowały odnajdywać się także tradycyjne bazary, spółdzielnie Społem oraz zbudowane w okresie PRL domy towarowe. Działo się to z różnym skutkiem. Co mamy dziś? Co prawda nie ma już „szczęk” na Marszałkowskiej i „Stadionu”, a centra handlowe osiągnęły poziom czwartej generacji. Kto jednak będzie chciał poczuć klimat ulicznego bazaru, bez trudu odnajdzie go np. na weekendowej giełdzie na Olimpii.

autor: Adam Lisiecki