autorka: Anna Cymer

W 2019 roku w Warszawie dobiegły końca dwie znaczące inwestycje, nadające nowe funkcje i w dużym stopniu nowe formy obiektom poprzemysłowym. Ale dawanie drugiego życia budynkom nie sprowadza się do modernizacji fabryk. Ma też inne oblicza.

Centrum Praskie Koneser, fot. Anna CymerCentrum Praskie Koneser, fot. Anna Cymer

Centrum Praskie Koneser oraz Elektrownia Powiśle – to dwie nowe inwestycje w stolicy powstałe w wyniku przebudowy i modernizacji obiektów poprzemysłowych. Choć tego typu pomysły na przywrócenie życia obiektom epoki industrialnej znamy od lat – weźmy za przykład łódzką Manufakturę, Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu czy dom Bolko Loft w Bytomiu – dziś na przystosowywanie istniejących budowli do nowych funkcji patrzymy w nowym kontekście.

Jeszcze dekadę temu lokowanie w dawnych fabrykach centrów handlowych, mieszkań, biur czy placówek kultury było ciekawą i godną naśladowania modą. Było oczywiście sposobem ratunku dla historycznych obiektów, ale jednak również wyrazem pewnego znudzenia nową architekturą. Ceglane poprzemysłowe bryły niosły świeżość, nieznany wcześniej styl i nowe rozwiązania przestrzenne. Przez jakiś czas lofty w dawnych fabrykach były najmodniejszymi (i najdroższymi) mieszkaniami w kraju.

„Adaptive reuse” - dla klimatu

Ta „moda” weszła na stałe do architektury, nie tylko polskiej. Dziś adaptacja reliktów przemysłu na nowe cele rodzi może mniejszą ekscytację, ale w obliczu rozwijającej się debaty o katastrofie klimatycznej i konieczności zmiany naszego podejścia do urbanizacji zyskała nowy sens. Bo w świetle widocznych już gołym okiem zmian klimatycznych wydaje się jasne, że powinniśmy budować mniej i do kwestii rozwoju podchodzić bardziej roztropnie. Gdyby beton był państwem zajmowałby trzecie miejsce na świecie po USA i Chinach wśród największych trucicieli naszej planety, jego produkcja jest jedną z najbardziej dla środowiska szkodliwych dziedzin gospodarki, a budynki (i związane z ich powstaniem i istnieniem gałęzie przemysłu) emitują 40 procent zanieczyszczeń, mających wpływ na zmiany klimatu. Wydaje się, że to wystarczające argumenty za tym, aby zamiast wciąż budować nowe, zacząć bardziej elastycznie i kreatywnie traktować istniejące już budowle.

Elektrownia Powiśle, fot. Anna CymerElektrownia Powiśle, fot. Anna CymerElektrownia Powiśle, fot. Anna CymerElektrownia Powiśle, fot. Anna Cymer

Tym bardziej, że takie podejście daje szansę także lepiej chronić dziedzictwo, relikty przeszłości, nie tylko te zabytkowe, najcenniejsze, ale również te mające „zaledwie” wartość sentymentalna. Bo modernizacja budynku pozwala zazwyczaj zachować jakieś jego części. A nawet jeśli przebudowa jest bardziej znacząca, zawsze zachowuje ducha miejsca w większym zakresie niż zupełnie nowy obiekt wzniesiony w miejscu starego, rozebranego. Projekty modernizowania i nadawania nowych funkcji istniejącym obiektom określa się mianem „adaptive reuse”. To „ponowne użycie” i zaadaptowanie do nowych potrzeb nie musi dotyczyć zabytków czy obiektów historycznych, tego typu modernizacje zdarzają się także w odniesieniu do całkiem współczesnych realizacji. Wielu ekspertów mówi o tym, że dziś każdy nowy projekt powinien uwzględniać możliwość łatwej zmiany funkcji: po prostu nie możemy już sobie pozwolić na ciągłe budowanie nowych i rozbieranie starych budynków. Musimy uznać, że większość potrzebnych obiektów już jest zbudowana, należy teraz raczej zacząć dostosować je lepiej do obecnych potrzeb.

Hotel Cracovia, fot. Anna CymerHotel Cracovia, fot. Anna Cymer

Dobrym przykładem na to, jak wiele pozytywnych zjawisk może mieścić w sobie zachowanie istniejącej budowli i nadanie jej nowych funkcji jest Hotel Cracovia. Wzniesiony w latach 60. wg projektu Witolda Cęckiewicza w centrum Krakowa, naprzeciwko gmachu Muzeum Narodowego, jeszcze dekadę temu był przeznaczony do rozbiórki. Pierwszym pozytywnym elementem jaki pojawił się na drodze do zachowania obiektu, było zjednoczenie się aktywistów, społeczników, ekspertów i mieszkańców z obronie hotelu. Szereg podjętych przez nich działań ochronił nie tylko budynek, ale i okolicę: w miejscu Cracovii miało stanąć centrum handlowe lub biurowiec, które radykalnie odmieniłyby charakter, klimat tej części miasta, a także zapewne wygenerowałyby jeszcze większy ruch na sąsiednich ulicach. Kolejnym pozytywnym zjawiskiem było przekazanie modernistycznego gmachu Muzeum Narodowemu – gdy uda się zebrać fundusze, przynajmniej część hotelu zamieni się w przestrzeń ekspozycyjną poświęconą dizajnowi i architekturze. Zachowanie ciekawej, wartościowej i co ważne, wrośniętej silnie w tkankę miasta bryły ma tu szansę połączyć się z powstaniem nowej placówki muzealnej, której charakter idealnie pasuje do przeznaczonej na nią siedziby.

Druga szansa, drugie życie

Hotel Cracovia – to ogromna budowla położona w centrum miasta, jej sytuację śledziła niemal cała Polska. Ale pozytywnych, a mniej dziś pamiętanych pomysłów na to, jak zachować istniejący budynek i dać mu nowe życie jest znacznie więcej. W Warszawie w połowie lat 90., a więc bardzo długo zanim „adaptive reuse” stało się modne, Andrzej Kiciński zaprojektował przebudowę pochodzącego z początku XX wieku domu mieszkalnego Inspekcji Sieci Kanalizacyjnej i Wodociągowej. W 1995 roku tzw. Szara Willa została wpisana do rejestru zabytków, dwa lata później przeszła metamorfozę – przebudowano nie tylko jej wnętrza, ale dodano jej m.in. szklane dachy. Przebudowa obsypana została nagrodami i do dziś jest stawiana za wzór udanej modernizacji.

Szara Willa, fot. Anna CymerSzara Willa, fot. Anna Cymer

Innym warszawskim przykładem jest zakończona w 2003 roku przemiana dawnej siedziby Prezydium Rządu w kameralny, luksusowy biurowiec. Wzniesiona w 1952 roku wg projektu Marka Leykama budowla, choć projektowana w czasie obowiązywania doktryny socrealizmu, od zewnątrz przypomina włoski renesansowy pałac z kamiennymi, boniowanymi elewacjami; wewnątrz sześć kondygnacji otwartych galerii nasuwa skojarzenia z dziedzińcem Zamku na Wawelu. Ten przewrotny, w autorski sposób interpretujący wymogi narzuconej ideologii gmach w zaskakujący sposób okazał się idealnie pasującym do współczesności: monumentalne wnętrza i masywna bryła sprawdziły się jako stylowy obiekt biurowy. Przy tego typu wyliczance nie można nie wymienić także niewielkiej w skali, ale rewolucyjnej jeśli idzie o rozwój debaty na temat powojennej architektury modernizacji pawilonu kasowego stacji kolei średnicowej Powiśle. Niezwykle ciekawy formalnie, jednak przez lata doprowadzony prawie do ruiny niewielki budynek w 2009 roku odzyskał blask i sens istnienia – zamienił się w modny bar (projekt adaptacji opracowała Centrala). A jego zakończona sukcesem przemiana pomogła odkryć urodę i walory powojennej architektury w ogóle.

Dawna siedziba Prezydium Rządu, obecnie biurowiec Ufficio Primo, fot. Anna CymerDawna siedziba Prezydium Rządu, obecnie biurowiec Ufficio Primo, fot. Anna CymerDawna siedziba Prezydium Rządu, obecnie biurowiec Ufficio Primo, fot. Anna CymerDawna siedziba Prezydium Rządu, obecnie biurowiec Ufficio Primo, fot. Anna Cymer

Nowe symbole?

Czasem nie trzeba wielkich nakładów: wstawienie pomiędzy filary dźwigające Dom Partii szklanych pawilonów mieszczących bary zamieniło ten monumentalny gmach w jedno z najważniejszych miejsc na towarzyskiej i imprezowej mapie Warszawy. Nie ujęło elegancji i stylu budowli projektu „Tygrysów”, a przyczyniło się do „odczarowania” przez dekady dość martwej budowli. Przebudowa, modernizacja, adaptacja ratuje obiekt przed rozbiórką. Proces ten może wiązać się także ze… zmianą lokalizacji budynku. Wciąż czekamy na budowę „nowego wcielenia” pawilonu meblowego Emila, który rozebrany, obecnie magazynowany, docelowo ma stanąć pod Pałacem Kultury i Nauki jako pawilon o funkcji ogrodu zimowego oraz przestrzeni wystawienniczo- kulturalnej. Za projektem przemiany pawilonu handlowego na potrzeby XXI wieku stoi pracownia BBGK. 

Dom Partii, fot. Anna CymerDom Partii, fot. Anna Cymer

Czy umiemy sobie dziś wyobrazić Paryż bez Musée d'Orsay a Londyn bez Tate Modern? Poznań bez Starego Browaru? Katowice bez Muzeum Śląskiego? Łodzi bez Manufaktury i centrum EC1? Te obiekty, które zmieniły swoją funkcję i po części wygląd są dziś symbolami swoich miast. Służą współczesnym użytkownikom, będąc zarazem świadkami przeszłości. Czy może być lepszy cel istnienia architektury?

autorka: Anna Cymer

historyczka architektury, zajmuje się głównie architekturą nowoczesną i najnowszą. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w 2018 roku ukazała się jej książka "Architektura w Polsce 1945-1989".