Ułatwienia dostępu

autorka: Małgorzata Kuciewicz

Gdy z panoramy miasta zniknąć ma wartościowy obiekt architektoniczny jego siła symboliczna wywołuje żywą debatę publiczną. Zbiorowa nieświadomość towarzyszy zanikaniu z miasta obiektów małej architektury, tworzących razem ważną warstwę wizualną, rozproszoną na pojedyncze elementy.

Obserwujemy jak centra handlowe wysysają życie z ulic stolicy, lecz nie wiążemy tego zjawiska ze znikaniem detalu ulicznych ciągów handlowych. Oglądając archiwalne fotografie uderza fakt, że razem z neonami, najbardziej charakterystycznymi elementami warszawskich ulic były naścienne gabloty fasadowe oraz wolnostojące witryny.

Ulica Nowy Swiat przy Foksal, fot. Narodowe Archiwum CyfroweUlica Nowy Swiat przy Foksal, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jak nie kasety, to szafki

W tradycyjnie kształtowanej zabudowie kamienicznej, skomponowanej z wewnętrznych dziedzińców gabloty reklamowe komunikowały to, co zlokalizowane jest w głębi struktury. Odsyłały do lokali usługowych mieszczących się w podwórkach, informowały gdzie można dotrzeć przez dane przejście bramne. Sprawiały, że nawigacja w skomplikowanej urbanistycznej strukturze stolicy, była tak samo prosta jak ta w dzisiejszym centrum handlowym, o perfekcyjnie rozwiązanej informacji wizualnej.

Na starych fotografiach można wypatrzeć dwa typy naściennych gablot: płytkie kasety odpowiadające na potrzeby ekspozycji plakatów, ogłoszeń, cyrkularzy oraz typ drugi - przeszklone z trzech stron szafki, na włożenie całej grupy towarowej. Ekspozycje były zmienne, stała była ich oprawa plastyczna: ręcznie malowane, bezpośrednio na szkle witryn napisy oraz strzałki kierunkowe. Gabloty montowano do elewacji lub umieszczano w specjalnie do tego celu zaprojektowanych niszach, które do dzisiaj widoczne są w wielu warszawskich bramach.

Zawieszane na frontowej elewacji gabloty fasadowe, uzupełniały okna sklepowe, tworząc wraz z nimi tzw. „dynamiczny parter”, prowadzący przechodnia wzdłuż budynku z lokalami handlowymi.

Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, projektu Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa, od 1914 r. największy dom towarowy przedwojennej Polski, jest ikoną warszawskiej architektury wielkomiejskiej. Przez dekady w jego parterze istniały przestrzenne gabloty fasadowe, prezentujące asortyment. Wraz z oknami wystawowymi tworzyły one najdłuższą ekspozycję uliczną przedwojennej stolicy. Widać je jeszcze na zdjęciach z lat 70. Obecnie okna wystawowe tego budynku rozdzielone są filarami, pozbawionych wcześniejszych przestrzeni ekspozycyjnych, gdyż po remoncie elewacji gablot nie odtworzono.

Fasada sklepu w gmachu Domu Towarowego Bracia Jablkowscy przy ul. Brackiej 25, 1969, fot. Grażyna Rutowska/NACFasada sklepu w gmachu Domu Towarowego Bracia Jablkowscy przy ul. Brackiej 25, 1969, fot. Grażyna Rutowska/NAC

Znikająca mała architektura

Zabytkową kamienicę Szymona Arendarza przy ul. Chmielnej 6, zrealizowaną w latach 1937-1938, według projektu Henryka Stifelmana, charakteryzują wycofany front z wolnym parterem w formie podcienia oraz stojące w przyziemiu witryny uliczne. Po wojnie, tego typu gabloty ekspozycyjne, stawiano wzdłuż budynków z usługowym parterem. Te obiekty małej architektury zacierały granicę styku ulicy i sklepu, zmniejszały dystans między produktem, a przechodniem, umożliwiały klientowi dokładne obejrzenie asortymentu towarów wystawionych na sprzedaż. Nocą, gabloty jako miejskie lampiony oświetlały ciągi komunikacyjne i wraz z reklamami świetlnymi budowały wielkomiejski charakter pieszych traktów.

Kilka wolnostojących gablot towarzyszyło parterowi budynku przy ul. Chmielnej 27/31. Były one zaprojektowane na wzór tych z przyziemia Kamienicy Aredarza, z charakterystyczną drobną mozaiką na cokołach, o podobnych proporcjach i kompozycji napisów adresowych. Odsyłały do lokali zlokalizowanych w niebezpośrednim sąsiedztwie, za bramy północnej pierzei ul. Chmielnej. Gabloty ekspozycyjne były również charakterystycznym elementem Pasażu Śródmiejskiego, (Pasażu Stefana „Wiecha” Wiecheckiego), zbudowanego w latach 1960-1969, według projektu Zbigniewa Karpińskiego z zespołem. Wraz z ocieniającymi pergolami, siedziskami, klombami, kadrowały widoki i sprawiały że pasaż miał wymiar kameralnego deptaka. Uliczne ekspozycje wabiły spacerowiczów do wnętrz sklepów Ściany Wschodniej. W 2006 r., deptak został przebudowany, a małą architekturę usunięto.

Uliczne witryny były również nieodłącznym komponentem pawilonów modernistycznych. Wraz z rozbiórką pawilonów np. tych przy ul. Zielnej, straciliśmy wiele gablot fasadowych i wolnostojących. W ostatnich latach został też zniszczony trakt pomiędzy gablotami a frontonami sklepów w przyziemiu bloku osiedla Emilia (ul. Emilii Plater 47). Ślusarki zostały rozebrane, pozostały jedynie słupy podtrzymujące daszki oraz murki cokołowe.

Chmielna 6Chmielna 6

Od wystawy do wystawy

Przejrzyste, podświetlone bryły gablot stanowiły o wyjątkowości kompozycji architektonicznych najbardziej cenionych projektów pawilonów modernistycznych, takich jak Pawilon Meblowy przy ul. Przeskok (1962 r. Henryk Borowy i Andrzej Kocięcki), pawilon Chemia (1962 r. Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski) czy pawilon Cepelia (1966 r. Zygmunt Stępiński). Gabloty te eksponowały towary w efektowny sposób, sprawiały że chodzący od wystawy do wystawy widz bezwiednie wkraczał do wnętrza pawilonu.

Pawilon meblowy przy ulicy Przeskok, 1965-69, fot. Zbyszko Siemaszko/NACPawilon meblowy przy ulicy Przeskok, 1965-69, fot. Zbyszko Siemaszko/NAC

Pawilon Chemii, 1961-70, fot. Zbyszko Siemaszko/NACPawilon Chemii, 1961-70, fot. Zbyszko Siemaszko/NAC

Pierwowzór tego typu rozwiązań stanowiła witryna pawilonu „Śródmieście” (1957 r. Tadeusz Tomicki i Ryszard Trzaska), rozebranego pod budowę Hotelu Forum. W odróżnieniu od rozwiązań późniejszych, gablota ta nie była osobną bryłą. Zlokalizowano ją już poza obrysem wnętrz, lecz była jeszcze ona powiązana z budynkiem wspólnym dachem oraz szybą z przeszkloną elewacją. W wielu sąsiednich budynkach gabloty były także oryginalnymi składowymi kompozycji parteru. Wymienić można gablotę sklepu „Irena” w Al. Jerozolimskich, gablotę na rogu ul. Marszałkowskiej i ul. Nowogrodzkiej, przeszkloną już od poziomu chodnika, gabloty w podcieniu Węgierskiego Instytutu Kultury przy ul. Wspólnej czy te w wejściu do Salonu Odzieży Męskiej „Ludwik” przy ul. Marszałkowskiej.

Wegierski Instytut Kultury przy u. Wspólnej 41, 1976-82, fot. Grażyna Rutowska/NACWegierski Instytut Kultury przy u. Wspólnej 41, 1976-82, fot. Grażyna Rutowska/NAC

Gabloty, które przetrwały na warszawskich ulicach to w przewadze gabloty fasadowe. Dzięki artystom i młodym rzemieślnikom, coraz częściej adaptującym je pod swoje ekspozycje mają one szansę przetrwania.

W latach 2007 -2012 istniała „Mała Czarna”, czyli witrynka w bramie kamienicy, w której dwa piętra wyżej miała swoją siedzibę Czarna Galeria. Ta mała przestrzeń zajmowana przez artystów na krótkie i częste ingerencje, inicjowała dialog z publicznością z poza galeryjnego świata. W 2008 Festiwal Wola Art, czyli ekspozycje różnych artystów w wolskich gablotach naściennych zorganizowała Fundacja Polskiej Sztuki Nowoczesnej, która obecnie również zagospodarowała bramną gablotę pod swoim Biurem Wystaw na Nowym Świecie. W 2015 w ramach wystawy CO JEST SPOŁECZNE? Aktywność Zamku Ujazdowskiego w przestrzeni publicznej (1988–2014) artysta Vitor Cesar rozmieścił plakaty w centrum Warszawy w kasetach City Light Poster, czyli współczesnych odpowiednikach gablot fasadowych. W ramach Festiwalu Warszawa w Budowie w 2010 na potrzeby ekspozycji wykorzystano witryny towarzyszące Rotundzie (przeznaczone do rozbiórki) oraz gablotę fasadową dolnego pawilonu Warszawa Powiśle, która wciąż eksponuje plakaty. Do dzisiaj działa galeria „Gablotka”artystki Mirelli von Chrupek, w witrynce należącej kiedyś do szewca przy ul. Marszałkowskiej.

Gablota fasadowa przywieszana do fasady przy ul. Brackiej 3 to przykład autorskiej ekspozycji twórców współczesnego wzornictwa. Im więcej takich wystaw tym, na powrót dynamiczniejsze i wyjątkowe będą warszawskie ulice.

autorka: Małgorzata Kuciewicz

Współzałożycielka grupy projektowej CENTRALA (www.centrala.net.pl). Obok projektów architektonicznych i urbanistycznych tworzy projekty artystyczne i badawcze służące pobudzeniu refleksji nad przestrzenią miast, krytycznego kształtowania ich przyszłości między innymi poprzez rewitalizację dziedzictwa. W latach 2015 - 2016 rezydentka Akademie Schloss Solitude w Stuttgarcie oraz Khoj International Artists’ Association w New Delhi. Współkuratorka wystawy „Makroformy. Jacek Damięcki” w warszawskiej Zachęcie.