Obserwujemy jak centra handlowe wysysają życie z ulic stolicy, lecz nie wiążemy tego zjawiska ze znikaniem detalu ulicznych ciągów handlowych. Oglądając archiwalne fotografie uderza fakt, że razem z neonami, najbardziej charakterystycznymi elementami warszawskich ulic były naścienne gabloty fasadowe oraz wolnostojące witryny.
Ulica Nowy Swiat przy Foksal, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Jak nie kasety, to szafki
W tradycyjnie kształtowanej zabudowie kamienicznej, skomponowanej z wewnętrznych dziedzińców gabloty reklamowe komunikowały to, co zlokalizowane jest w głębi struktury. Odsyłały do lokali usługowych mieszczących się w podwórkach, informowały gdzie można dotrzeć przez dane przejście bramne. Sprawiały, że nawigacja w skomplikowanej urbanistycznej strukturze stolicy, była tak samo prosta jak ta w dzisiejszym centrum handlowym, o perfekcyjnie rozwiązanej informacji wizualnej.
Na starych fotografiach można wypatrzeć dwa typy naściennych gablot: płytkie kasety odpowiadające na potrzeby ekspozycji plakatów, ogłoszeń, cyrkularzy oraz typ drugi - przeszklone z trzech stron szafki, na włożenie całej grupy towarowej. Ekspozycje były zmienne, stała była ich oprawa plastyczna: ręcznie malowane, bezpośrednio na szkle witryn napisy oraz strzałki kierunkowe. Gabloty montowano do elewacji lub umieszczano w specjalnie do tego celu zaprojektowanych niszach, które do dzisiaj widoczne są w wielu warszawskich bramach.
Zawieszane na frontowej elewacji gabloty fasadowe, uzupełniały okna sklepowe, tworząc wraz z nimi tzw. „dynamiczny parter”, prowadzący przechodnia wzdłuż budynku z lokalami handlowymi.
Dom Towarowy Braci Jabłkowskich, projektu Karola Jankowskiego i Franciszka Lilpopa, od 1914 r. największy dom towarowy przedwojennej Polski, jest ikoną warszawskiej architektury wielkomiejskiej. Przez dekady w jego parterze istniały przestrzenne gabloty fasadowe, prezentujące asortyment. Wraz z oknami wystawowymi tworzyły one najdłuższą ekspozycję uliczną przedwojennej stolicy. Widać je jeszcze na zdjęciach z lat 70. Obecnie okna wystawowe tego budynku rozdzielone są filarami, pozbawionych wcześniejszych przestrzeni ekspozycyjnych, gdyż po remoncie elewacji gablot nie odtworzono.
Fasada sklepu w gmachu Domu Towarowego Bracia Jablkowscy przy ul. Brackiej 25, 1969, fot. Grażyna Rutowska/NAC
Znikająca mała architektura
Zabytkową kamienicę Szymona Arendarza przy ul. Chmielnej 6, zrealizowaną w latach 1937-1938, według projektu Henryka Stifelmana, charakteryzują wycofany front z wolnym parterem w formie podcienia oraz stojące w przyziemiu witryny uliczne. Po wojnie, tego typu gabloty ekspozycyjne, stawiano wzdłuż budynków z usługowym parterem. Te obiekty małej architektury zacierały granicę styku ulicy i sklepu, zmniejszały dystans między produktem, a przechodniem, umożliwiały klientowi dokładne obejrzenie asortymentu towarów wystawionych na sprzedaż. Nocą, gabloty jako miejskie lampiony oświetlały ciągi komunikacyjne i wraz z reklamami świetlnymi budowały wielkomiejski charakter pieszych traktów.
Kilka wolnostojących gablot towarzyszyło parterowi budynku przy ul. Chmielnej 27/31. Były one zaprojektowane na wzór tych z przyziemia Kamienicy Aredarza, z charakterystyczną drobną mozaiką na cokołach, o podobnych proporcjach i kompozycji napisów adresowych. Odsyłały do lokali zlokalizowanych w niebezpośrednim sąsiedztwie, za bramy północnej pierzei ul. Chmielnej. Gabloty ekspozycyjne były również charakterystycznym elementem Pasażu Śródmiejskiego, (Pasażu Stefana „Wiecha” Wiecheckiego), zbudowanego w latach 1960-1969, według projektu Zbigniewa Karpińskiego z zespołem. Wraz z ocieniającymi pergolami, siedziskami, klombami, kadrowały widoki i sprawiały że pasaż miał wymiar kameralnego deptaka. Uliczne ekspozycje wabiły spacerowiczów do wnętrz sklepów Ściany Wschodniej. W 2006 r., deptak został przebudowany, a małą architekturę usunięto.
Uliczne witryny były również nieodłącznym komponentem pawilonów modernistycznych. Wraz z rozbiórką pawilonów np. tych przy ul. Zielnej, straciliśmy wiele gablot fasadowych i wolnostojących. W ostatnich latach został też zniszczony trakt pomiędzy gablotami a frontonami sklepów w przyziemiu bloku osiedla Emilia (ul. Emilii Plater 47). Ślusarki zostały rozebrane, pozostały jedynie słupy podtrzymujące daszki oraz murki cokołowe.
Chmielna 6
Od wystawy do wystawy
Przejrzyste, podświetlone bryły gablot stanowiły o wyjątkowości kompozycji architektonicznych najbardziej cenionych projektów pawilonów modernistycznych, takich jak Pawilon Meblowy przy ul. Przeskok (1962 r. Henryk Borowy i Andrzej Kocięcki), pawilon Chemia (1962 r. Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski) czy pawilon Cepelia (1966 r. Zygmunt Stępiński). Gabloty te eksponowały towary w efektowny sposób, sprawiały że chodzący od wystawy do wystawy widz bezwiednie wkraczał do wnętrza pawilonu.
Pawilon meblowy przy ulicy Przeskok, 1965-69, fot. Zbyszko Siemaszko/NAC
Pawilon Chemii, 1961-70, fot. Zbyszko Siemaszko/NAC
Pierwowzór tego typu rozwiązań stanowiła witryna pawilonu „Śródmieście” (1957 r. Tadeusz Tomicki i Ryszard Trzaska), rozebranego pod budowę Hotelu Forum. W odróżnieniu od rozwiązań późniejszych, gablota ta nie była osobną bryłą. Zlokalizowano ją już poza obrysem wnętrz, lecz była jeszcze ona powiązana z budynkiem wspólnym dachem oraz szybą z przeszkloną elewacją. W wielu sąsiednich budynkach gabloty były także oryginalnymi składowymi kompozycji parteru. Wymienić można gablotę sklepu „Irena” w Al. Jerozolimskich, gablotę na rogu ul. Marszałkowskiej i ul. Nowogrodzkiej, przeszkloną już od poziomu chodnika, gabloty w podcieniu Węgierskiego Instytutu Kultury przy ul. Wspólnej czy te w wejściu do Salonu Odzieży Męskiej „Ludwik” przy ul. Marszałkowskiej.
Wegierski Instytut Kultury przy u. Wspólnej 41, 1976-82, fot. Grażyna Rutowska/NAC
Gabloty, które przetrwały na warszawskich ulicach to w przewadze gabloty fasadowe. Dzięki artystom i młodym rzemieślnikom, coraz częściej adaptującym je pod swoje ekspozycje mają one szansę przetrwania.
W latach 2007 -2012 istniała „Mała Czarna”, czyli witrynka w bramie kamienicy, w której dwa piętra wyżej miała swoją siedzibę Czarna Galeria. Ta mała przestrzeń zajmowana przez artystów na krótkie i częste ingerencje, inicjowała dialog z publicznością z poza galeryjnego świata. W 2008 Festiwal Wola Art, czyli ekspozycje różnych artystów w wolskich gablotach naściennych zorganizowała Fundacja Polskiej Sztuki Nowoczesnej, która obecnie również zagospodarowała bramną gablotę pod swoim Biurem Wystaw na Nowym Świecie. W 2015 w ramach wystawy CO JEST SPOŁECZNE? Aktywność Zamku Ujazdowskiego w przestrzeni publicznej (1988–2014) artysta Vitor Cesar rozmieścił plakaty w centrum Warszawy w kasetach City Light Poster, czyli współczesnych odpowiednikach gablot fasadowych. W ramach Festiwalu Warszawa w Budowie w 2010 na potrzeby ekspozycji wykorzystano witryny towarzyszące Rotundzie (przeznaczone do rozbiórki) oraz gablotę fasadową dolnego pawilonu Warszawa Powiśle, która wciąż eksponuje plakaty. Do dzisiaj działa galeria „Gablotka”artystki Mirelli von Chrupek, w witrynce należącej kiedyś do szewca przy ul. Marszałkowskiej.
Gablota fasadowa przywieszana do fasady przy ul. Brackiej 3 to przykład autorskiej ekspozycji twórców współczesnego wzornictwa. Im więcej takich wystaw tym, na powrót dynamiczniejsze i wyjątkowe będą warszawskie ulice.


